Niepewność
2006-03-20 18:11:49

Pragnienie Nimfy:
Drżenie z czułków strząsnąć wnet
Przepoczwarczeniem

skomentuj (17)

O intuicji 2006-03-06 17:57:08

Osobiście uważam, że afirmacja atawizmów jest objawem infantylizmu i intelektualnej indolencji. Z tego wynika, że nie będę pisał przychylnie o działalności i tezach formułowanych przez ludzi zajmujących się paranauką czy też o ludziach sympatyzujących z filozofią New Age. Mianowicie atawizmem tu nazywam nienaukowe i irracjonalne próby tłumaczenia zjawisk, np. bezzasadne postulowanie istnienia telekinezy, jasnowidzenia, itp., itd. Nazywanie tego atawizmem jest uzasadnione, wszak niższe ewolucyjnie niż Homo Sapien Sapiens formy ukształtowane w procesie hominizacji tłumaczyły sobie świat prymitywnie. Istotne w procesie "wyjaśniania" zjawisk przez np. Neandertalczyka było myślenie magiczne. Polega ono na tym, że czynniki ze sobą korelujące wiąże się bezzasadnie w relację przyczyna-skutek. Przykład myslenia magicznego wygląda następująco: Siedem razy gdy Józef siał zboże nocą jego żona, Miriam, dostawała krwotoku z nosa. Ósmego razu nie było ponieważ Józef uznał, że JHWH/Opatrzność/Zeus/Przedstawiciele Obcej Cywilizacji/ itp. nie życzy sobie, aby siał on zboże nocą. Inny przykład: Franciszek mieszka z matką i młodszym bratem. Wcześniej przeczytał artykuł w piśmie New Age o tym, że matki posiadają telepatyczną więź ze swoimi dziećmi. Wtem widzi matkę rozmawiającą z jego bratem nt. 50 zł, które zginęły z jej portfela. Brat twierdzi, że nie ukradł pieniędzy. Matka stwierdza, że ten kłamie po czym, mimo sprzeciwów syna, dokonuje rewizji jego pokoju. Znajduje pieniądze, a syn się przyznaje do kradzieży. Franciszek zostaje zwolennikiem filozofii New Age. Oba przykłady są uproszczone, jednakże oddają to, czym jest myślenie magiczne. Oba przykłady również ukazują, że z mysleniem magicznym wiąże się zakładanie istnienia jakichś istot, stanów, relacji, itp. Nie jest to konieczne, jednak stosunkowo częste. Jako że istnienie tych rzeczy nie jest niczym potwierdzone a postulowanie ich istnienia - niczym uzasadnione aby uznać prawdziwość tez sformułowanych na podstawie tych założeń potrzeba wiary. Wiara natomiast jest myśleniem życzeniowym, czyli zakładaniem prawdziwości tez, co do których zakładający chciałby aby były prawdziwe. Kolokwialnie nazywa się to "chciejstwem". Człowiek myślący życzeniowo nie potrzebuje żadnych uzasadnień, a wszelkie opisy sytuacji, które są sprzeczne z tym, czego by sobie życzył, choć by były racjonalne, drażnią go i są usuwane z jego świadomości na zasadzie redukcji dysonansu poznawczego. Tak np. jest z palaczami, którzy wypierają informacje o negatywnych skutkach palenia papierosów, wierząc, że np. nie zachorują na nowotwór. Tak jest również ze zwolennikami filozofii New Age, którzy twierdzą, że intuicja jest pozazmysłowym, pozarozumowym narzędziem poznania.
Już Sokrates twierdził, że w ludziach tkwi jakiś duch i decyduje za nich o tym, co mają robić. W średniowieczu Inkwizycja paliła za podobne tezy filozofów na stosach, gdyż były sprzeczne z katolickim dogmatem o wolnej woli. W XIX wieku zaś Sigmund Freud doszedł do wniosku, że w człowieku nie istnieją żadne duchy, a popędy, o których informacji się pozbywa, posługując się mechanzmami obronnymi(np. projekcją, dzięki której ludzie zrzucają odpowiedzialność za swoje czyny na Szatana, który rzekomo ich do tego nakłonił czy tp). Choć pseudomyśliciele New Age twierdzą, iż intuicja jest zdolnością ponadzmysłową i nadprzyrodzoną ja postaram się wykazać, że taka teza jest jedynie wynikiem ich myslenia magicznego i życzeniowego. Jednoczesnie postaram się wykazać, że intuicja nie jest sprzeczna z rozumowym poznaniem, a przeciwnie - na nim polega. Polega jedynie na wykorzystaniu danych, które są nieuświadomione.
Nauka postuluje oszczędność, czyli odrzuca niepotrzebne założenia wynikające z myślenia życzeniowego, np. bogów, telepatię, jasnowidzenie, reinkarnację, itp., itd. Jak wszystko inne tak i zjawisko intuicji można racjonalnie wytłumaczyć. H. Bergson definiuje intuicję jako:
"niewyrażalny w języku akt bezpośredniego, ale nie zmysłowego obcowania z przedmiotem, pozwalający na przeżycie jego konkretnej, niepowtarzalnej natury (istoty, wewn. sensu)" (www.pwn.pl). W istocie ta definicja nie posiada wewnętrznego sensu. W rzeczywistości jest tak, iż intuicja ma podstawy w poznaniu zmysłowym, jest ono jedynie nieświadome (stąd właśnie pogląd jakoby to miałoby być poznanie pozazmysłowe). Wezmę ponownie za przykład matkę intuicyjnie dowiadująca się o kłamstwie syna. Czy istnieje między nimi więź telepatyczna? Nie, nic takiego istnieć nie może. To da się wyjaśnić bez zakładania istnienia żadnych hipotetycznych bytów. Matka z pewnością była osobą z doświadczeniem w kontaktach interpersonalnych. Miała też dane o swoim synu, którego wychowaniem zajmowała się od początku jego życia. Z pewnością miała dane o tym, jak się zachowują na ogół ludzie, kiedy kłamią a także znała zachowania swojego syna. Mogę więc wywnioskować, bez zakładania istnienia hipotetycznych bytów, iż matka jedynie zauważyła u syna charakterystyczne cechy języka ciała (np. dotykanie dłońmi warg, przełykanie śliny, tiki nerwowe, jąkanie, itp., itd.), choć prawdopodobnie nie miała o tym pojęcia. Wymyślanie w takim przypadku absurdalnej tezy o więzi telepatycznej jest zupełnie nieuzasadnione i jest podobne pod względem wartości poznawczej do wymyślonego przez ludzi pierwotnych panteonu bóstw na podstawie zjawisk przyrodniczych. Na podstawie języka ciała mówca może też przewidzieć stosunek jego słuchaczy do tego co mówi, podwładny może przewidzieć reakcje przełożonego na pomysł, który mu przedstawił, dowódca wojskowy może ocenić morale żołnierzy, policjant może domniemywać o związku przesłuchiwanego ze sprawą, o którą pyta, itd., itp. Ludzie stosunkowo często również intuicyjnie wiedzą, oglądając film, jaki wyraz zostanie wypowiedziany przez aktora jako następny, jednakże bezpodstawne byłoby stwierdzenie, że to jest poznanie pozazmysłowe. Żaden człowiek, który nigdy wcześniej nie oglądał filmów nie będzie miał zdolności takiego "jasnowidzenia". Tak samo jeśli ktoś wcześniej nie grał w kości i nie nauczył się nawykowo obliczać rachunku prawdopodobieństwa jego intuicyjne przypuszczenia będą mniej trafne od przypuszczeń osoby, która ma w związku z tym doświadczenie. W innej sytuacji kiedy np. ktoś ma do wyboru lizak w czerwonym i niebieskim papierku i intuicyjnie wybiera ten w czerwonym należy się zastanowić nad tym, jak wyglądały wcześniej lizaki, które mu smakowały oraz jakie ma ogólne skojarzenia z kolorem czerwonym. Powinno się również rozważyć inne czynniki, które mogły mieć wpływ na ten wybór, np. skojarzenia z nazwą lizaka, z kształtem, itp., itd. Intuicja jest nieświadomym procesem analizy stanu teraźniejszego połączonym z porównywaniem go do danych z przeszłości. Nie bez powodu osobami o trafniejszej intuicji są osoby bardziej doświadczone, oczytane. Ja w swoim życiu np. intuicyjnie się dowiaduję, że jakiegoś nauczyciela nie będzie w szkole (co wynika z przeszłych doświadczeń, gdzie w istocie temu nauczycielowi zdarzało się sporadycznie nie przychodzić do pracy oraz z mojego myslenia życzeniowego), że mogę zostać uderzony w twarz (co jest obliczaniem rachunku prawdopodobieństwa na podstawie przeszłych doświadczeń, wiem na tej podstawie o skłonnościach rówiesników), że ktoś się ze mną nie zgodzi (ponieważ w moim mniemaniu ten ktoś jest podobny do innych osób, które się wcześniej ze mną nie zgadzały), że dostanę określoną ocenę ze sprawdzianu (co jest w rzeczywistości analizą porównawczą tego ile musiałem wiedzy przedstawić wcześniej aby otrzymać dany stopień a ile przedstawiłem na tym sprawdzianie, uwzględniwszy w tym tendencje nauczyciela), że dana potrawa będzie stanowić mój obiad (co jest przypuszczeniem na podstawie poprzednich doświadczeń), itd. Przekonanie, że kobiety mają wyższej jakości intuicję niż mężczyźni możnaby wytłumaczyć tym, że generalnie bardziej umiejętnie odczytują język ciała (inne parametry, co do których kobiety w uogólnieniu przewyższają mężczyzn, nie są mi znane).
Doświadczenie labolatoryjne z pewnością by dowiodło, iż szczur, który musiałby w drodze po jedzenie w labiryncie skręcać za każdym razem w lewo następnym razem faworyzowałby ten kierunek w skręcaniu. Podobnie jest z człowiekiem i jego intuicją. Stosunkowo często powtarzające się schematy są zapamiętywane mimowolnie (to, że człowiek uczy się mimowolnie zostało dowiedzione przez np. Arthura Rebera i Pawła Lewickiego), jednak zapamiętujący nie jest tego świadomy. Potem, mimo tego w sytuacji, która zostaje przez niego zidentyfikowana jako podobna do innej z przeszłości, doświadcza "podpowiedzi afektywnej", tzn. jedna opcja kojarzy mu się przyjemniej niż druga. Potem zinterpretuje to jako pozazmysłowy i pozaintelektualny akt poznania jeśli jest zwolennikiem New Age, albo zacznie to zdroworozsądkowo analizować, zastanowi się, dlaczego ma takie skojarzenia, potem zaś zdystansuje się do emocji i podejmie rozsądną decyzję jeśli jest racjonalistą. Nie jest tak, że każdy może mieć rację, jakby tego chcieli relatywiści poznawczy. Prawda o intuicji jest jedna i nie miał racji Bergson ani nie ma racji żaden inny irracjonalny fantasta, że to akt pozazmysłowy i pozaintelektualny. Intuicja sprowadza się do obserwacji i nieświadomym kojarzeniu elementów sytuacji obecnej z elementami sytuacji przeszłych (np. wcześniej zaobserwowane zachowanie charakterystyczne dla osób kłamiących, wcześniejsze skojarzenie dźwięku dzwonka z podawaniem posiłku u psów w doświadczeniu Pawłowa), i przewidywaniu na tej podstawie możliwego rozwoju wydarzeń w teraźniejszości. Bazuje na schematach zakodowanych nieświadomie w pamięci długotrwałej, które są następnie nieświadomie dopasowywane do sytuacji teraźniejszej, po czym doświadcza się zgodnie z tymi schematami afektów pozytywnych i negatywnych w związku z okreslonymi opcjami, przypuszczalnymi wersjami rozwoju wydarzeń. Nie ma w tym nic nadprzyrodzonego, a magiczne w związku z tym jest jedynie myślenie ludzi, którzy uważają to za zdolność parapsychiczną.

skomentuj (11)

Księga Gości